W dniu 6 marca, przy współpracy Biblioteki TUVIM w Łodzi oraz Oddziału Łódzkiego Polskiego Towarzystwa Socjologicznego zorganizowano spotkanie, podczas którego omówiono kryzys systemu leczenia zdrowia psychicznego w Polsce z perspektywy nie tylko socjologicznej, ale również reporterskiej. Gośćmi spotkania były Aneta Pawłowska-Krać, dziennikarka, socjolożka, autorka książki „Głośnik w głowie. O leczeniu psychiatrycznym w Polsce”. i Paulina Adamczyk, socjolożka, badaczka społeczna, ekspertka ds. badań i analiz w Instytucie Badań Edukacyjnych – Państwowym Instytucie Badawczym, autorka doktoratu „Wsparcie w kryzysie. Rola wsparcia społecznego w sytuacji zagrożenia suicydalnego wśród młodzieży”. Spotkanie poprowadziła Anna Minkina.

W pierwszej części spotkania zapoznaliśmy się bliżej z publikacją Anety Pawłowskiej-Krać, która na potrzeby swojego reportażu przeprowadziła wiele rozmów zarówno z personelem medycznym jak i pacjentami, czy ich rodzinami. Z tych wywiadów wyłania się z jednej strony obraz pomocy przychodzącej często za późno i braku wsparcia pacjenta w tej trudnej chwili, z drugiej zaś krytyczny stan finansów służby zdrowia nie pozostający bez wpływu na ilość personelu w poradniach i oddziałach leczenia zdrowia psychicznego. Nie pozostaje to oczywiście bez wpływu na jakość opieki, gdy na kilkudziesięciu pacjentów dostępnych jest zaledwie kilka osób z personelu medycznego, który musi podzielić swoją uwagę na wszystkich.

Przyglądaliśmy się również bliżej pracy Pauliny Adamczyk, a co za tym idzie systemowi wsparcia młodzieży, wśród której wciąż rośnie odsetek zachowań suicydalnych. Liczne wywiady z psychiatrami, psychologami i psychoterapeutami również ukazały problemy naszego systemu wsparcia zdrowia psychicznego. Braki kadrowe dotyczą bowiem znacząco personelu medycznego specjalizującego się w pomocy dzieciom i młodzieży, której potrzeby wsparcia w ostatnich latach zmultiplikowały nie tylko pandemia Covid-19, ale również zmniejszone poczucie bezpieczeństwa jakie generuje wojna tocząca się na Ukrainie.

Wnioski z całej dyskusji zarysowały bardzo jasno aktualną zapaść Polskiego systemu ochrony zdrowia, a w szczególności ochrony zdrowia psychicznego. Sytuacja ta dotyczy zarówno dzieci i młodzieży, jak i osób dorosłych. Oczywistym jest bowiem, że zaburzenia i choroby psychiczne nie dotyczą pojedynczych jednostek, a są problemem ogólnospołecznym.

Pierwsze problemy w tym zakresie pojawiają się już u progu. Poziom dojrzałości naszego społeczeństwa w zakresie rozumienia i akceptacji wszelkiego rodzaju zaburzeń czy chorób psychicznych jest bowiem bardzo niski. Nadal zdarza nam się piętnować osoby z problemami lub czynić z ich problemów temat do żartów, co przyczynia się znacząco do wypierania problemu przez samego pacjenta. Takie traktowanie społeczne sprawia, że człowiek w kryzysie psychicznym unika kontaktu ze specjalistą i nie chce się poddać diagnozie. Jeśli nawet ostatecznie przełamie swój wstyd i niechęć, to natrafia na pierwsze poważne przeszkody systemowe- czas oczekiwania do specjalistów. Zarówno w poradniach jak i w szpitalach mamy ogromne braki kadrowe, wynikające nie tylko z braku odpowiednich specjalistów chętnych do podjęcia pracy w danej placówce, ale również z problemów finansowych. Wystarczy wspomnieć tu chociażby o zeszłorocznych przepisach, którymi NFZ odebrał dzieciom niepełnosprawnym 1/3 przydziału rocznego na psychoterapię. Łatwo sobie wyobrazić, że od tego momentu kolejki znacząco się wydłużyły.

Nie chciałabym w tym miejscu uogólniać więc przykłady podam z naszego podwórka, czyli Łodzi. Czas oczekiwania na wizytę w ramach NFZ u psychiatry wynosi od pół roku w górę. Na psychoterapię poczekamy jeszcze dłużej- od roku do ponad czterech lat (o ile znajdziemy w ogóle odpowiedniego psychoterapeutę). W przypadku specjalistów dzieci i młodzieży sytuacja wygląda jeszcze gorzej. Na psychiatrę dziecięcego poczekamy rok, na psychoterapię jeszcze dłużej. Ci, których stać na wizytę prywatną poczekają znacznie krócej, ale muszą liczyć się z kosztami od 250zł do nawet 600zł za jedną wizytę. Musimy więc mieć świadomość, że w wielu przypadkach oczekiwanie na diagnozę to nawet kilka lat, zakładając, że trafimy na dobrych specjalistów. Ja sama na diagnozę córki czekałam 8 lat. Podobnie rzecz ma się z kolejkami do przyjęcia na oddział szpitalny. W trybie pilnym przyjmowane są jedynie osoby w stanie zagrożenia życia. Oczywiście nie pozostaje to bez wpływu na przepełnienie na oddziałach a co za tym idzie, przekłada się na poziom opieki.

W naszym systemie opieki zdrowotnej mamy jednak światełko nadziei. Jakiś czas temu powstał bowiem pilotażowy program, w ramach którego powstały w różnych rejonach kraju tzw. Centra Zdrowia Psychicznego. W ramach tego programu powstały miejsca, w których można było w szybkim trybie – od ręki uzyskać pierwszą poradę. Pacjent taki w zależności od diagnozy specjalisty jest kierowany dalej- albo udaje się rozwiązać mniejszy problem i trafia już zaopiekowany w standardową kolejkę do poradni, albo jeżeli sytuacja jest kryzysowa uzyskuje błyskawiczną pomoc w postaci ekspresowego terminu do psychiatry i psychoterapeuty. Program jednak jest pilotażowy i potrwa do lipca 2025. Jego dalsze losy nie są na ten moment znane, ponieważ rządzący nie zapewnili funduszy na jego dalsze finansowanie i rozwijanie. Po grudniowych protestach społecznych powołano zespół mający zająć się zaprojektowaniem rozwiązania. Jaki jednak będzie finał tego procesu i czy centra przetrwają, nie wiadomo.

Proces naprawy systemu opieki w Polsce to nie kwestia chwili. Możemy być pewni, że będzie trwał latami. Będzie dużo kosztował nie tylko pacjentów, ale i personel medyczny. Co jednak najważniejsze, wymaga pieniędzy i bardzo dobrego, konkretnego planu, a tego naszym rządzącym niestety brakuje. Dlatego też, tak ważne jest byśmy przestali stygmatyzować osoby obarczone problemami psychicznymi, a nauczyli się wspierać i pokazywać drogę do wyjścia z kryzysu. Dbajmy o to jak wypowiadamy się o tego typu problemach. Gdy widzimy, że ktoś cierpi, nie wciskajmy mu na siłę swojego planu na życie- to co dobre dla mnie nie koniecznie będzie dobre dla każdego. Jesteśmy przecież tak różni. Zamiast narzucać swoją wizję, zapewnij, że jesteś i wskaż możliwości. Jeżeli widzisz, że jest źle- pokieruj do specjalisty, który będzie wiedział, jak zadziałać najskuteczniej.

Emilia Samson