24 marca obchodzimy Narodowy Dzień Życia – święto, które ustanowiono przez Sejm RP w 2004 roku. Jak czytamy na stronach Sejmu, posłowie tą uchwałą wyrazili „refleksję nad odpowiedzialnością władz państwowych, społeczeństwa i opinii publicznej za ochronę i budowanie szacunku do życia ludzkiego, szczególnie ludzi najmniejszych, najsłabszych i zdanych na pomoc innych”. Dzień ten wg uchwałodawcy powinien stać się motywem do solidarności społecznej i zachętą do wszelkich działań służących wsparciu i ochronie życia.
W przestrzeni publicznej cyklicznie wraca temat aborcji i wzbudza wiele kontrowersji. Dotyczy to zarówno prawa stanowionego jak i pomysłów co do liberalizacji czy też zaostrzania przepisów. Kwestie związane z terminacją ciąży poddawane są licznym analizom z punktu widzenia prawa, medycyny oraz polityki ludnościowej.
Całkiem niedawno omawiane były perturbacje szpitala w Pabianicach, na który NFZ nałożył drakońską karę za to, że lekarz najpierw chciał zdiagnozować pacjentkę, która się domagała przerwania ciąży. Od kilku dni kolejny szpital w województwie łódzkim jest na językach feministycznych organizacji, które wraz z Gazetą Wyborczą twierdzą, że ciężarna zamiast na zabieg trafiła do „psychiatryka”. Oczywiście również w tym przypadku, a mówimy o szpitalu CSK Uniwersytetu Medycznego w Łodzi, Ministerstwo Zdrowia zleciło szczegółową kontrolę Narodowemu Funduszowi Zdrowia. Pani minister Leszczyna we wpisie na fejsbuku, poinformowała opinię publiczną o swoich decyzjach i, w razie wykrycia nieprawidłowości, o karach, jakie zostaną nałożone na placówkę.
Głos w tej sprawie zabrał również szpital. W oświadczeniu możemy przeczytać, że „ lekarze placówki działali zgodnie z prawem i zasadami etyki lekarskiej, kierując się dobrem pacjenta”.
Biuro Rzecznika Praw Pacjenta informuje, że sprawa jest w toku, a łódzkie stowarzyszenie Dziewuchy Dziewuchom wraz z kolektywem Legalna Aborcja domagają się usunięcia kierownika Kliniki Płodu i Ginekologii – profesora Sieroszewskiego – ze stanowiska. Bo według tych rozwścieczonych feministek aborcja jest prawem, a profesor jest od tego, żeby usuwać a nie diagnozować pacjentów i leczyć. Z wielkim oburzeniem feministek spotkała się decyzja o przydzieleniu ciężarnej opieki psychologa i po jego diagnozie ulokowanie załamanej pacjentki na trzydniowej obserwacji w oddziale psychiatrycznym.
Warto o tym święcie pamiętać, bo obecnie mamy do czynienia z nagonką na personel medyczny, któremu zarzuca się, że nie chce dokonywać aborcji na każde wezwanie ciężarnej kobiety. Każda próba zdiagnozowania przypadku, przedstawienia propozycji prowadzenia ciąży czy wskazania alternatywnego rozwiązania, jest postrzegana jako wrogie działanie. Zdezorientowane kobiety, które mają wątpliwości, wahania nastrojów, depresje oczekują pomocy, wsparcia. W zamian są bombardowane feministycznym przekazem, żeby usuwać ciąże, bo rodzenie tylko ogranicza nowoczesną kobietę i co przydziela jej rolę kury domowej. We współczesnej narracji powstałe życie ludzkie to zarodek, zygota, którego można się bezkarnie pozbyć. Współczesny feminizm to promocja śmierci w imię wygody, to deprecjonowanie takich wartości jak macierzyństwo, rodzina czy takich pojęć jak tata i mama.
Bogusław Ciupka
