W poprzednim tekście pisałem o braku poczucia bezpieczeństwa w Polsce, jeśli chodzi o zabezpieczenie systemów informatycznych, a także braku odpowiednich możliwości do obrony przed atakami z powietrza. Ale nie jest to wyczerpujący obraz sytuacji. Jest jeszcze do omówienia istotny z punktu widzenia każdego człowieka obszar, mianowicie
służba zdrowia. Stan polskiej służby zdrowia od lat pozostawia wiele do życzenia, ale od zmiany władzy pod koniec 2023 roku sytuacja zdecydowanie się pogorszyła. Widać to chociażby po głośnych sprawach, gdzie na jaw wychodziły poważne nieprawidłowości w funkcjonowaniu szpitali, takie jak wypłacanie sporych wynagrodzeń lekarzom, których praca w danym miejscu często była fikcją (bo pracowali wtedy w innej placówce), przyjmowanie bez kolejki ludzi z lokalnych układów partyjnych (lub ich znajomych), czy też wykonywanie prywatnych (płatnych) zabiegów w placówkach publicznych, często również z pominięciem pacjentów czekających w kolejce. Niestety to jeszcze nie wszystko. Moim zdaniem prawdziwą „wisienką na torcie”, jeśli chodzi o działanie służby zdrowia, jest zamykanie oddziałów ginekologiczno-położniczych, inaczej mówiąc porodówek. W latach 2020 – 2025 zamknięto 78 takich oddziałów w całej Polsce, w obecnym roku zapewne ta lista
się wydłuży. Powodem dla tego typu działań ma być fakt, że przy małej liczbie porodów w ciągu roku utrzymanie tego typu oddziałów szpitalnych staje się zbyt kosztowne. Tylko czy w taki sposób zachęci się kobiety do posiadania dzieci, gdy demografia staje się coraz większym problemem Polski? Nie sądzę.

Swoją drogą, rząd, który zamyka porodówki, a pozwala na swobodne działanie mafii aborcyjnych, które co roku sprzedają kilkadziesiąt tysięcy pigułek poronnych, można z czystym sumieniem nazwać rządem antypolskim. A nawet rządem zdrady narodowej. Myślę, że zdrajcami są także ci wszyscy, którzy dali temu rządowi poparcie w ostatnich wyborach parlamentarnych.

Innym obszarem, który także wpływa na poczucie bezpieczeństwa (albo jego brak), jest przyzwolenie na masową imigrację. W Polsce temat imigracji jest kojarzony głównie z Ukraińcami, którzy masowo przekraczali granicę po wybuchu wojny Rosji z Ukrainą. Nie jest to do końca prawdą, ponieważ Polska przez ostatnie kilkanaście lat przyjmowała ludzi z różnych regionów świata. I niestety efekt jest podobny do tego, co dzieje się w Europie zachodniej, czyli wzrost przestępczości i spadek poczucia bezpieczeństwa. Jeśli taka tendencja się utrzyma, sytuacja w naszym kraju w kolejnych latach niczym
nie będzie się różnić od Niemiec, Francji czy Szwecji. Chyba, że do władzy dojdą ludzie, którzy są patriotami i zatrzymają masową imigrację, dla dobra kraju i jego obywateli.


POLTERGEIST