Czy nadszedł już czas, w którym powinniśmy zadać pytanie dotyczące kondycji polskich i unijnych elit. Czy w tym europejskim ciele jest rozum i czy ma połączenie z resztą ciała?

Skąd te wątpliwości?

Z dniem 24 grudnia weszły pewne zmiany do Kodeksu Pracy. Dotyczą one postępowania pracodawcy na etapie rekrutacji. Lewica aż pieje z zachwytu, że dzięki polskiemu rządowi ( realizującemu dyrektywy unijne), udało się przepchnąć takie rozwiązania, które nie będą nikogo ranić i dyskryminować. Pracodawca chcąc pozyskać pracownika musi wyzbyć się zachcianek typu zatrudniłbym mężczyznę, albo zatrudniłbym kobietę. 

Od teraz dając ogłoszenie o pracę wyzbywamy się płci. W przestrzeni publicznej pada wiele kreatywnych składańców, próbujących opisać zawody bezpłciowo. Pominę podawanie przykładów, bo nie da się ośmieszyć bardziej czegoś, co z natury jest błazeńskie. 

Czy przekroczyliśmy już Rubikon i powinno paść pytanie o to, czy ktoś nie robi z nas wariata?  W imię tolerancji wprowadza się nakazy, w imię ekologii wprowadza się zakazy. W imię solidaryzmu tworzy się nowe zasady burząc przy okazji odwieczny ład społeczny? 

Żyjąc w PRL u byłem świadkiem upadku systemu, który chciał stworzyć nowego człowieka, nową rodzinę, nowe społeczeństwo. Pokolenie pamiętające okres stalinizmu, Gomułki i Gierka było poddawane różnym naciskom, eksperymentowano na nich doktryny socjalizmu. Europa Zachodnia tego nie znała, nie doświadczyła. Do ich świadomości docierały tylko piękne książkowe idee, które za żelazną kurtyną, w praktyce  niszczyły setki tysięcy ludzi. Mieliśmy ucisk, indoktrynację i zapaść gospodarczą. Po drugiej stronie, ludzie Zachodu mieli pełne sklepy, wolność słowa, perspektywy zawodowe. Jak mamy się porozumieć, kiedy inaczej postrzegamy dobro, piękno i prawdę. Gdzie szukać porozumienia, gdy biurokraci unijni starają się nam zafundować system, z którego dopiero się wyzwoliliśmy? W imię wyższych idei niszczy się więzi rodzinne,  szacunek do własności, torpeduje się system gospodarczy. Tworzy się coś, co powstaje w chorych umysłach urzędników, a odrzuca dorobek tysięcy pokoleń ludzi, którzy dali podwaliny cywilizacjom świata. 

Dokąd zmierzamy, czy postawimy zaporę i zrzucimy pęta, którymi nas zniewalają? Czy dostrzegamy, że ludzie z obu stron tej kurtyny  to różne idee, wartości, a przede wszystkim inaczej doświadczeni przez los? Nie wiem. Zostawiam Was z tym pytaniem, a odpowiedzi może trzeba szukać w tym rozpoczynającym się roku.

Bogusław Ciupka