Nowy rok, nowa wojna. 3-ego stycznia nad ranem siły zbrojne USA przeprowadziły operację specjalną w Wenezueli. Oddziały Delta Force wkroczyły do Caracas, zneutralizowały podstawowe punkty obrony Wenezueli i porwały prezydenta państwa wraz z małżonką. Para prezydencka została przewieziona do USA.
Sąd Najwyższy Wenezueli polecił wiceprezydent Delcy Rodriguez tymczasowe przejęcie władzy. Decyzja ma zapewnić ciągłość państwa. Administracja amerykańska wydała komunikat, że to oni będą zarządzać krajem do czasu ustabilizowania sytuacji. Być może z emigracji zostanie ściągnięty Edmundo Gonzalez Urrutii, który prawdopodobnie w 2024 roku wygrał wybory, ale Maduro sfałszował wyniki i ponownie siebie ogłosił zwycięzcą. Przez Trumpa w tych roszadach nie jest brana pod uwagę lider opozycji, noblistka Maria Corrida Machado. Zdaniem Trumpa nie poradzi sobie w obecnej sytuacji. Z drugiej strony, Amerykanie podają, że są dogadani z obecną wiceprezydent Delcy Rodriguez. Jednak pani Rodriguez ogłosiła, że Stany Zjednoczone naruszyły integralność Wenezueli i zażądała natychmiastowego uwolnienia Maduro i jego żony.
Pod rządami Maduro, od 2013 roku Wenezuela popada w kryzys finansowy, a sam Maduro, od 2024 roku nie jest uznawany za prezydenta przez wiele krajów, w tym państwa Unii Europejskiej i USA. Administracja amerykańska oświadczyła, że celem operacji specjalnej było ściągnięcie do USA oskarżonego Nicolasa Maduro, na którym ciążą zarzuty prokuratorskie.
Prezydent Maduro jest oskarżany przez prokuraturę o wspieranie karteli narkotykowych, które przemycały narkotyki do Stanów Zjednoczonych.
Prezydent Donald Trump w zasadzie nie gryzł się w język oświadczając na konferencji prasowej, że obie ameryki, zgodnie z doktryną Monroe z 1823 roku są w strefie wpływów USA.
Wenezuela to kraj, który leży na ropie i pierwiastkach ziem rzadkich. Czy nowy rząd Wenezueli będzie współpracować z USA? Pomimo sprzecznych komunikatów, wiele wskazuje, że tak. Chiny, które już rozpoczynały współpracę z Wenezuelą, będą musiały poszukać innego źródła pozyskiwania ropy dla swojej gospodarki.
Czy ta operacja specjalna ośmieli Chiny do zaatakowania Tajwanu? Czas pokaże. Na razie możemy obserwować z szeroko otwartymi oczami podział strefy wpływów między mocarstwami. Warto przytoczyć słowa Tukidydesa z okresu wojny peloponeskiej: „silni robią to, co mogą, a słabi to, co muszą”. Tak wygląda idea realizmu w stosunkach międzynarodowych.
Oby nasi politycy zrozumieli jak działa świat. Gadanie o wartościach pozostaje tylko w sferze dywagacji, a mocarstwa bezwzględnie realizują swoje interesy i walczą o strefy wpływów.
Bogusław Ciupka
