Na początku chciałbym zastrzec, że nie jestem historykiem, a niniejszy tekst stanowi jedynie moją prywatną opinię. W żadnym wypadku nie uważam się za autorytet czy też eksperta w dziedzinie historii. Mam zamiar przedstawić jedynie swój punkt widzenia.
Nie chcę odmawiać czci i honoru tym, którzy w powstaniu walczyli, ani też negować ich bohaterstwa. Niemniej jednak mam poważne wątpliwości co do samego powstania, myślę, że była to błędna decyzja, która kosztowała wiele istnień ludzkich.
Pierwszym argumentem „przeciw” jest fakt, że na 25 tys. powstańców, tylko 10% było uzbrojonych (1). Zważywszy na to, że mieli przeciwko sobie oddziały regularnej armii niemieckiej, wsparte przez jednostki Waffen SS, dużo lepiej uzbrojone i wyposażone w czołgi, samoloty i artylerię (2), już „na wejściu” szanse na zwycięstwo były mocno ograniczone. Poza tym, walki w pojedynczym punkcie oporu jakim jest miasto, łatwo jest spacyfikować. Wystarczy takie miejsce otoczyć, ostrzeliwać je z artylerii lub zrzucać tam bomby lotnicze, po czym wysłać oddziały wojska w celu zdławienia oporu. To zresztą nastąpiło i skończyło się klęską powstania 2 października 1944 r.
Drugim argumentem „przeciw” jest postawa gen. Leopolda Okulickiego. Wbrew rozkazom Naczelnego Wodza, gen. Kazimierza Sosnkowskiego, nie zapobiegł wybuchowi powstania, a nawet przyczynił się do jego wybuchu (3). Jest to więc przejaw niesubordynacji i lekceważenia rozkazów. Inna sprawa, że gen. Okulicki był prawdopodobnie sowieckim agentem lub kolaborantem, który poszedł na współpracę z Sowietami podczas jego pobytu na Łubiance (4). Mamy więc do czynienia z człowiekiem, który poprzez swoje działania doprowadził do tragicznych konsekwencji w postaci ogromnych strat w ludziach (w powstaniu zginęło około 200 tys. ludzi, z czego około 180 tys. cywilów) (5). Ponadto część stolicy znajdująca się po lewej stronie Wisły została praktycznie zrównana z ziemią przez Niemców, w ramach akcji odwetowej przeprowadzonej po upadku powstania.
Trzecim argumentem „przeciw” jest, moim zdaniem, naiwna wiara w pomoc sojuszników. Tym razem liczyliśmy (jako Polacy), że Sowieci pomogą nam w walce z Niemcami. Nic takiego się nie stało. Wojska sowieckie zatrzymały się na prawym brzegu Wisły i tylko nieliczne jednostki zdecydowały się pomóc powstańcom, ponosząc przy tym duże straty. Można powiedzieć, że na powstaniu skorzystał Stalin. Nasze zbrojne podziemie się wykrwawiło, nasza stolica została zrównana z ziemią, a wojska sowieckie wkroczyły na początku 1945 roku do lewobrzeżnej Warszawy bez walki. Po prostu po zakończeniu powstania Niemcy wygnali ze stolicy tych, którzy przeżyli, zniszczyli wszystko co mogli, po czym sami opuścili Warszawę. Poniekąd Stalin miał ułatwione zadanie, jeśli chodzi o zdobycie naszej stolicy. Nie musiał narażać swoich wojsk na ciężkie straty podczas walk w mieście.
Na pytanie „czy było warto”, moja odpowiedź brzmi „nie”. Doceniam odwagę i poświęcenie powstańców, ale moim zdaniem było ono źle przygotowane, bez większych szans na powodzenie. Na dodatek przyniosło ogrom śmierci i zniszczenia.
POLTERGEIST
(1) https://www.wojsko-polskie.pl/powstanie-warszawskie/
(2) https://www.wojsko-polskie.pl/powstanie-warszawskie/
(3) https://www.youtube.com/watch?v=m_E-mKvCNN0
(4) https://www.youtube.com/watch?v=m_E-mKvCNN0
(5) https://przystanekhistoria.pl/pa2/tematy/powstanie-warszawskie/72180,Straty-ludzkie-w-Powstaniu-Warszawskim.html
