W poprzednim tekście analizowałem, jak wygląda pod względem praworządności Polska. Jak się okazuje, chyba nie do końca dobrze, bez względu na to, która opcja polityczna jest w tej chwili u władzy.
Teraz przyjrzę się, jak z ową praworządnością radzą sobie nasi sąsiedzi, Niemcy. Dlaczego akurat Niemcy? Bo niedawno bardzo zarzucali brak praworządności polskim władzom, które w wielu aspektach były im nie na rękę. Ale kiedy do władzy doszedł „pupil” Niemców, Donald Tusk, nagle oskarżenia o brak praworządności się skończyły. Ciekawy przypadek, prawda?


Czy zatem Niemcy są wzorem praworządności? Zanim odpowiem na to pytanie wprost, chciałbym pokazać kilka faktów.
Poprzedni polski rząd opracował specjalny dokument, w którym oszacował wielkość strat poniesionych przez Polskę w czasie II wojny światowej. Straty te były ogromne, ponieważ w trakcie wojny Polska straciła około 6 mln obywateli, zamordowanych w różny sposób przez Niemców. Oprócz tego, Polska poniosła bardzo duże straty materialne – zniszczone budynki, uszkodzona lub zniszczona infrastruktura różnego rodzaju, zniszczone lub zrabowane dzieła sztuki,
z których wielu do dziś nie odzyskano. Ponadto prawie 3 mln polskich obywateli wywieziono na roboty przymusowe do III Rzeszy, gdzie stanowili niewolniczą siłę roboczą.


Łączna kwota odszkodowania za II wojnę światową, która w pełni Polsce się należy, została oszacowana na kwotę ponad 6 bilionów (albo 6000 miliardów) złotych, co daje około 1,5 biliona (lub 1500 miliardów) euro. Co na to Niemcy? Ogłosili wszem i wobec, że jeśli chodzi o Polskę, żadne odszkodowanie lub reparacja za straty poniesione podczas II wojny światowej nam się nie należy, że temat jest zamknięty. Potwierdził to szef obecnego rządu, Donald Tusk (jest to przykład
ewidentnej zdrady stanu).
Wychodzi na to, że Polska, która była największą ofiarą II wojny światowej, na żadne odszkodowanie ze strony Niemców nie ma co liczyć. Poza Polską, wszystkie kraje będące kiedyś pod okupacją III Rzeszy, odszkodowania dostały. Nie tak dawno Niemcy zaczęli wypłacać takie świadczenie dla Grecji, która swego czasu też była krajem okupowanym. Czy jest to przejaw „praworządności” ze strony Niemiec? Na pewno nie. Pomijam już nawet kwestie moralne w tym sensie, że wypłata odszkodowania za dawne straty i krzywdy byłaby przejawem zwykłej ludzkiej przyzwoitości.


Jeśli chodzi o II wojnę światową, innym przejawem braku praworządności u Niemców jest fakt, że wielu nazistowskich zbrodniarzy (niższego szczebla) w powojennych Niemczech żyło sobie spokojnie, niektórzy pełnili nawet różne funkcje publiczne. Nigdy ci ludzie nie stanęli przed sądem i nie ponieśli odpowiedzialności karnej za swoje czyny. Co nie przeszkadzało Niemcom zarzucać braku praworządności innym krajom, z Polską na czele.
Gdy mówimy o historii współczesnej, ewidentnym dowodem braku praworządności u Niemców jest fakt, że pozwolili wpuścić na swoje terytorium całą masę nielegalnych imigrantów z Afryki i Bliskiego Wschodu. Aby było jeszcze „śmieszniej”, teraz chcą przerzucić swoje problemy z tymi ludźmi na kraje Europy środkowo-wschodniej (w tym Polskę) i żądają, aby przejąć od nich kłopotliwych „gości”, których sami chętnie przyjmowali, pod groźbą surowych kar finansowych. Obawiam się, że „pupil” Niemców, który jest obecnie szefem polskiego rządu, zgodzi się na taki szantaż. Oznacza to niestety, że w Polsce będziemy widzieć drastyczne sceny znane jedynie z telewizji, która pokazywała, co nielegalni imigranci robią w krajach zachodnich. Na marginesie, przybysze także nie są „praworządni”, bo zamiast prawa europejskiego, wolą stosować swoje własne normy prawne, zwane szariatem (islamskie prawo koraniczne), które to nijak nie pasują do zasad panujących Europie.


POLTERGEIST