W niniejszym tekście chciałbym skupić się na analizie słowa „praworządność”, ponieważ jest to jedno z najbardziej nadużywanych słów w ostatnim czasie (obok słowa „ekspert”).
Poprzedni rząd, będący koalicją, który jako główny człon zawierał partię o nazwie (o ironio) Prawo i Sprawiedliwość, trudno uznać za twór „praworządny”. W tym sensie, że działania członków rządu, zwłaszcza w okresie epidemii COVID-19, trudno uznać za w pełni zgodne z obowiązującym prawem. Mógłbym nawet rzec, że dochodziło do wielu nadużyć, takich jak afera z respiratorami czy maseczkami, które nie spełniały określonych norm. Ale ja nie będę tego oceniać, zostawiam to ludziom tworzącym wymiar sprawiedliwości.
Obecny rząd, także koalicja, której głównym składnikiem jest partia mająca w nazwie słowo „obywatelska”, często zarzucał poprzedniemu, że nie jest praworządny, że łamie Konstytucję itp. Czy zatem jest to rząd, który zasługuje na miano „praworządnego”? Mam co do tego poważne wątpliwości. Poniżej wyjaśniam, dlaczego.
Wiele działań podejmowanych przez obecną władzę trudno nazwać „praworządnymi”. Chociażby siłowe przejęcie TVP, dokonane zaraz po przejęciu władzy. Również zmiana na stanowisku prokuratora krajowego, czy siłowe wejście do Krajowej Rady Sądownictwa i przejęcie ważnych dokumentów nie wyglądają na działania zgodne z prawem. Mam wrażenie, że ludzie, którzy krzyczeli o łamaniu prawa, gdy byli w opozycji, po przejęciu władzy sami zaczęli prawo łamać, a nawet zachowywać się w sposób typowy dla gangsterów. Jeśli ktoś uważa, że przesadzam z porównaniem obecnej władzy
do gangsterów, proszę obejrzeć, co działo się w gmachu TVP zaraz po przejęciu władzy przez obecną ekipę.
Mam bardzo dziwne wrażenie, że władza, bez względu na to, kto ją sprawuje, daje poczucie bezkarności. Że bycie „na stołku” powoduje, że jest się ponad prawem. Jest to bardzo zły proceder, powodujący psucie państwa i jego struktur.
Jeśli ludzie pełniący funkcje publiczne lekceważą prawo, które sami tworzą, jest to dowód, że w państwie zaczyna panować anarchia. Dodatkowo demoralizuje to zwykłych obywateli, bo jeśli władza może robić sobie, co jej się podoba, to dlaczego mnie nie wolno? W ten sposób państwo, zamiast stawać się silniejsze, zaczyna popadać w coraz większy nieład,
a nawet chaos. Widać to chociażby w wymiarze sprawiedliwości, gdzie jedni sędziowie podważają legalność mianowania przez prezydenta RP innych sędziów.
Już kiedyś mieliśmy w historii okres, kiedy w Polsce panowała anarchia i sobiepaństwo. Miało to miejsce w XVIII wieku, czyli około 300 lat temu. Skończyło się to zbrojną napaścią na nasz kraj ze strony sąsiadów, rozebraniem naszego kraju na trzy części i wymazaniem go z mapy Europy na ponad 120 lat. Czy chcemy, żeby historia się powtórzyła?
POLTERGEIST
