Często słyszy się, że Państwo nas okrada na każdym kroku. W podatkach, w ubezpieczeniach, w akcyzach. Daniny, jakie łożymy, są bardzo wysokie i spowalniają rozwój gospodarczy.
Oczywiście jest to prawda. Niskie podatki, więcej pieniędzy w naszych portfelach, to my swoimi zakupami kreujemy popyt.
Pełna zgoda.
Jest jednak danina, którą płacimy na ubezpieczenia społeczne. Czyli jeśli pracujemy, to część kasy zabiera ZUS na fundusz rentowy, emerytalny i kilka innych mniejszych funduszy, dzięki którym roztaczany jest nad nami parasol ochronny na wypadek różnych zdarzeń.
Ten ZUS, szczególnie wśród przedsiębiorców, cieszy się szczególnie złą opinią. Wielu pracowników, którzy mogą być na uzusowionym etacie, też wybiera inne formy kontraktów, żeby tylko uciec od opłat. Są i tacy, którzy świadomie wybierają pracę na czarno, bo pracodawca da im trochę więcej zarobić, a przy okazji sam na tym skorzysta.
Wszystko jest fajnie i wszyscy się cieszą do momentu, aż przyjdzie czas nieprzewidzianych zdarzeń lub zestarzejemy się i już wypadniemy z rynku pracy.
ZUS wylicza nam wtedy świadczenie …
Emerytura z ZUS wypłacana jest po uzyskaniu odpowiedniego wieku. Dla kobiet jest to 60, a dla mężczyzn 65 lat. Jednak samo osiągnięcie wieku nie oznacza, że otrzymamy z ZUS emeryturę na chociażby gwarantowanym, minimalnym poziomie. Musi być jeszcze spełniony drugi warunek, a mianowicie należy legitymować się przynajmniej 25 letnim stażem pracy. W przeciwnym razie ubezpieczyciel naliczy nam uposażenie poniżej gwarantowanego, czyli jedynie takie z faktycznie wypracowanego kapitału odłożonego w FUS i OFE. I to wcale nie będzie minimalna emerytura, która obecnie wynosi 1780,96 brutto.
Niestety przypadków otrzymywania mikroemerytur (poniżej minimum) w polskim systemie emerytalnym jest bardzo dużo, a co najgorsze, liczba osób z bardzo niskimi, wręcz głodowymi emeryturami z roku na rok wzrasta i to w zastraszającym tempie.
Dla przykładu w 2012 osób takich było 36 tysięcy, a już w 2023 aż 397 tysięcy. Niechlubny rekordzista, który przepracował 1 dzień na umowie zlecenie i zgromadził kapitał w wysokości 2,98 pln otrzymuje emeryturę w wysokości 1 grosza. Inny przykład to świeżo upieczony emeryt, który przepracował 26 dni na umowie cywilnoprawnej i otrzymuje 13 groszy. No cóż, zakup bułki kajzerki wiąże się z kilkumiesięcznym oszczędzaniem. Z tego nie da się przeżyć.
Podałem przykłady ekstremalne, ale tych, którzy pracowali kilka czy kilkanaście lat i otrzymują emerytury w kwocie kilkuset złotych jest bardzo dużo, może nawet zbyt dużo.
Nasza świadomość ubezpieczeniowa nie jest niestety na wysokim poziomie. Nadal wydaje nam się, że instytucje ubezpieczeniowe bardziej chcą nas ograbić niż zapewnić zabezpieczenie na trudne czasy.
Od połowy XIX wieku jesteśmy przyzwyczajani do parasola ochronnego w postaci ubezpieczeń, nie tylko my, Polacy, ale również cała Europa. Nie ma wpojonej odpowiedzialności za swoją przyszłość jaką mają na przykład amerykanie. Tam wiedzą, że jeśli nie pracujesz i nie oszczędzasz, to na kokosy ze strony państwa nie masz co liczyć.
Brutalne czy normalne? Nie miałbym kłopotu z odpowiedzią na to pytanie, gdybym nie widział jak obecnie Europa robi się socjalna, dusząca każdy przejaw przedsiębiorczości. Ciężko się rozwijać wiedząc, że karze się każdego, kto chce wypracować zyski powyżej kształtujące się normy.
Minęło 35 lat od transformacji ustrojowej, żyjemy w gospodarce rynkowej, a również ją współtworzymy. Jednak cały czas jesteśmy przyzwyczajeni do nadopiekuńczego państwa, które w wielu kwestiach będzie za nas decydować, trzymać rozpostarty parasol i będzie nas osłaniać latem od słońca, a jesienią od deszczu.
Bogusław Ciupka.
