Grzegorz Braun, polski polityk i reżyser, prezes Konfederacji Korony Polski wielokrotnie angażował się w kontrowersyjne tematy  związane z polityką. Przez lata, w ramach Konfederacji, budował swoją pozycję na polskiej scenie politycznej. Był posłem, a w wyborach do europarlamentu uzyskał  znakomity wynik zdobywając mandat europosła. Jego działania zawsze miały zwolenników. Kontrowersyjne działania znajdowały poklask, a  wśród części wyznawców stawiały go w pozycji głównego obrońcy interesów Polski. Czy Braun w to uwierzył? Wszystko wskazuje na to, że został zmanipulowany przez swoich współpracowników i struktury terenowe partii Korona. Oszustwo ze strony współpracowników, które sugerowało, że ma duże poparcie, mogło być związane ze złym odczytaniem sympatii społecznych dotyczących samego lidera, pomijając zupełnie brak rozpoznawalności partii Korona. Jednym słowem jest rozpoznawalny lider i długo, długo nic. Brak osobowości w partii, brak prężnych struktur wojewódzkich. Rzeczywistość jest taka, że w terenie jest partyjny chaos, brak organizacji i zaangażowania członków w jej fundamentalne działania partii.

Czy ta  manipulacja wywołana była  wewnętrznymi konfliktami w jego otoczeniu? To by świadczyło, że struktury mają jakieś zaplecze sprawcze. Jednak bardziej skłaniam się do tezy, że leniwe i puste intelektualnie struktury były głodne przywilejów w ramach Konfederacji. Nieobsadzone stanowiska czekały na działaczy Korony. Sam Braun  zauważał że nie ma kim uzupełnić wakatów, a  nie chciał dopuścić nieudaczników tylko dlatego, że reprezentują Koronę. Z czasem, pod wpływem struktur, przyjął inną taktykę, nastawioną na rozbudowę partyjnych „elit” i zaczął obsadzać stanowiska miernotami, co nie wnosiło żadnego pożytku dla Konfederacji. Prawdopodobnie było to szykowanie pozycji negocjacyjnej wewnątrz Konfederacji lub początek rozmyślań o samodzielnym starcie, a co za tym idzie rozłamie wewnątrz Konfederacji.

Czy kandydat Korony decydując się na wyborczy start chciał być nadzieją na lepsze jutro czy chodziło o zaspokojenie ambicji lokalnych działaczy?  W polityce zbyt szybkie posunięcia mogą być katastrofalne, a jego partyjne zaplecze, organizacyjnie, nie było gotowe do takiej volty. Na zgubę Brauna spływały, do niego, zakłamane dane dotyczące  poparcia i siły sprawczej jego współpracowników.

Mierz siły na zamiary. Tu pomiary, a na pewno odczyty nastrojów były zdecydowanie błędne. Niestety, nie jest to odosobniony przypadek. Wielu topowych polityków popadało w niebyt, po tym, jak odchodzili od projektu politycznego, który ich wypromował, myśląc, że samodzielnie coś znaczą. Czy tu będzie podobnie? Tego rodzaju sytuacje bywają bardzo złożone, a ich skutki mogą wpływać na przyszłe działania polityka oraz jego wizerunek. 

Obecne sondaże, na ponad dwa miesiące przed wyborami, nie są optymistyczne. Wynik oscylujący w granicach błędu statystycznego nie daje żadnych szans powodzenia. 

Ideowość, elokwencja, bogaty zasób słów, trafne tezy i doskonała argumentacja to za mało, żeby swobodnie  maszerować przez polityczne bagno. Braun trafił na grząski grunt, z którego ciężko będzie się wygrzebać.

Bogusław Ciupka