W niniejszym tekście chciałbym odnieść się do artykułu „Trump a sprawa polska”, który niedawno pojawił się na naszej stronie internetowej. Pozwolę sobie na polemikę z tezami zawartymi w tym tekście.
Po pierwsze, USA jest dosyć wątpliwym sojusznikiem. Ten kraj ma bardzo brzydką manierę, która polega na tym, że dla swoich doraźnych interesów potrafi zdradzać tych, z którymi zawarł sojusz. Polska miała okazję poczuć to na własnej skórze pod koniec II wojny światowej. Mimo, że wtedy walczyliśmy razem przeciwko III Rzeszy, USA razem z Wlk. Brytanią bez wahania oddały Polskę pod władzę Stalina, który za niedługo zresztą stał się ich śmiertelnym wrogiem. Konsekwencje tego odczuwamy w zasadzie aż do dzisiaj. Skoro USA zdradziły nas kiedyś, czemu nie mogą zrobić tego ponownie w przyszłości? Takie ryzyko ciągle istnieje, a nasza klasa polityczna w zdecydowanej większości zdaje się w ogóle nie brać tego pod uwagę.
Po drugie, nie zgadzam się ze stwierdzeniem, że Polska buduje strategiczny sojusz z USA, zwłaszcza poprzez kupowanie amerykańskiego sprzętu wojskowego. Wydaje mi się, że jesteśmy (jako Polska) obecnie raczej wasalem USA, niż równorzędnym partnerem. Co niestety staje się coraz bardziej widoczne gołym okiem. Nie możemy nawet domagać się od amerykańskich korporacji, żeby płaciły w Polsce podatki tak, jak się należy. A poza tym, czemu musimy kupować sprzęt wojskowy tylko od USA, a nie np. od innych krajów europejskich? Naprawdę nie ma alternatywy dla uzbrojenia z USA? Nie bardzo mi się chce w to wierzyć.
Po trzecie, mam bardzo mieszane uczucia co do obecności wojsk USA na terenie Polski. Teoretycznie, jest to zabezpieczenie przed potencjalną agresją ze strony Rosji. Ale z drugiej strony, obecność wojsk USA w Polsce może być odbierana jako jawna prowokacja. Poza tym, żołnierze armii USA w miejscach swojego stacjonowania poza krajem, potrafią dopuszczać się różnych przestępstw wobec miejscowej ludności (chodzi przede wszystkim o gwałty na kobietach). Jeszcze innym aspektem sprawy jest to, że nie bardzo mam ochotę widzieć obcych żołnierzy na terytorium Polski, nawet jeśli są to sojusznicy. Na polskiej ziemi powinni przebywać przede wszystkim, a najlepiej wyłącznie, polscy żołnierze.
Po czwarte, nie zgadzam się ze stwierdzeniem, że USA może dać nam szansę na odzyskanie suwerenności, którą częściowo straciliśmy z chwilą wejścia do UE. Uważam, że takie twierdzenie to co najwyżej pobożne życzenia. USA nie ma (tak mi się wydaje) zbyt wielkiego wpływu na funkcjonowanie UE. Więc jak może nam pomóc odzyskać w pełni suwerenność utraconą z wejściem do UE? No nie może, bo nie ma takiej władzy. Poza tym, USA moim skromnym zdaniem traktują Polskę jak swoją zamorską kolonię. Na pewno nie są w żadnym wypadku zainteresowane tym, żeby Polska była w pełni suwerenna. Raczej są zainteresowane tym, żeby Polska była posłuszna i wykonywała bez szemrania polecenia „Wielkiego Brata” zza oceanu.
Po piąte, Polska jako kraj w dużej mierze (jeszcze) katolicki, nie powinna przyjaźnić się z krajem, w którym dominuje religia protestancka, a jego założyciele byli masonami. I którego elity do dzisiaj są w dużej mierze powiązane z masonerią. Ale to jest tylko moja prywatna opinia.
Na koniec chcę oświadczyć, że wcale nie uważam się za wroga USA. Aczkolwiek, mam spory dystans wobec tego kraju, tak samo jak wobec UE. Można rzec, że jestem „amerykosceptykiem” tak samo, jak eurosceptykiem. Ani USA, ani UE nie wywołują u mnie wielkiego entuzjazmu. Jedyną różnicą jest to, że chciałbym upadku UE, natomiast niekoniecznie upadku USA. Taki upadek zachwiałby równowagą na świecie, co dla Polski byłoby tragiczne w skutkach.
POLTERGEIST
