Tytuł niniejszego artykułu sugeruje, iż będzie on dotyczyć spraw światopoglądowych. Postaram się odpowiedzieć jasno i zwięźle na powyższe pytanie, przedstawiając zarazem mój punkt widzenia. Mają Państwo prawo się ze mną nie zgadzać.

Po pierwsze, należę do kościoła rzymskokatolickiego, jestem wierzącym i praktykującym katolikiem. Z powyższego wynika, że znam Dekalog i staram się go przestrzegać. Skoro piąte przykazanie mówi „nie zabijaj”, nie mogę popierać aborcji, eutanazji, in vitro itp. Nawet jeśli obecnie rządzący Polską dopuszczają prawnie rzeczy sprzeczne z Dekalogiem, dla mnie najważniejsze jest to, co mówi mi moje sumienie. Inaczej mówiąc, jeśli prawo stanowione przez polityków mówi jedno, a Dekalog co innego, trzeba takie prawo zmienić jak najszybciej. Prawo Boże ważniejsze niż ludzkie – takie jest moje zdanie.
Na marginesie dodam, że nie mam zamiaru zmuszać żadnej kobiety dla poświęcenia swojego życia dla dobra dziecka. W skrajnie trudnej sytuacji ratowałbym kobietę, aczkolwiek myślę, że są to bardzo rzadkie przypadki, bo dzisiejsza medycyna nawet w tzw. trudnej ciąży powinna dać radę uratować matkę razem z dzieckiem. Trzeba tylko chcieć.

Po drugie, w mojej rodzinie miały miejsce (niestety!) przypadki aborcji. Mogę tylko powiedzieć, że nic dobrego z tego nie wyszło. Nawet jeśli kobiety, które tego dokonały, nie miały powikłań zdrowotnych (a przynajmniej nic o tym nie wiem), to niestety skutki aborcji dały o sobie znać. Mam na myśli przede wszystkim różne rozłamy, konflikty i waśnie w rodzinie, ale były także inne problemy. Może gdyby nie dokonano tych aborcji, do tego by nie doszło? Jest to całkiem prawdopodobne.

Po trzecie, trudno mi czuć się bezpiecznie i komfortowo w świecie, gdzie matka może zabić swoje dziecko. Jak powiedziała matka Teresa z Kalkuty: „jeżeli matce wolno zabić swoje dziecko, cóż może powstrzymać ciebie i mnie, byśmy się nawzajem nie pozabijali?” Trudno nie potraktować tych słów jako prorocze ostrzeżenie przed cywilizacją śmierci. Doprowadziła ona do zapaści demograficznej w Europie (w Polsce też), co lewicowo-liberalni politycy wykorzystali jako pretekst do sprowadzania do Europy potężnej ilości imigrantów z krajów islamskich. O zagrożeniach ze strony islamu już pisałem, więc nie będę się powtarzać. W każdym razie imigracja islamska to nie jest lek na problemy demograficzne, jest to raczej trucizna, która dobije pacjenta (w tym przypadku Europę). Innym aspektem zapaści demograficznej w Europie jest brak rąk do pracy, co przekłada się nie tylko na stan gospodarki, ale również na funkcjonowanie kluczowych (z punktu widzenia bezpieczeństwa państwa) sektorów, takich jak armia czy służba zdrowia. Nie muszę dodawać, że te dwie dziedziny w trakcie potencjalnych działań zbrojnych będą mieć kluczowe znaczenie. Gdy będzie za mało żołnierzy do obrony kraju, a także za mało lekarzy i pielęgniarek do leczenia chorych i rannych, żaden kraj długo nie wytrzyma.


POLTERGEIST