Tytuł niniejszego artykułu należy potraktować z „przymrużeniem oka”. Niemniej jednak, kwestie dotyczące umiejętności posługiwania się bronią palną wcale nie są takie błahe i mało poważne, jak się może „na pierwszy rzut oka” wydawać. Śmiem twierdzić, że od wyszkolenia strzeleckiego i ogólnych umiejętności „bojowych” może w przyszłości zależeć, czy przetrwamy zarówno jako naród, jak i poszczególne jednostki. Poniżej wyjaśnię, dlaczego tak jest i co można w związku z tym zrobić.


Trudno nie zauważyć, że żyjemy w coraz mniej przyjaznym i coraz bardziej nieprzewidywalnym świecie. Europa, która do tej pory wydawała się być strefą spokoju i dobrobytu, ostatnio coraz mniej niestety taką strefę przypomina. Masowa imigracja z krajów islamskich (o której pisałem kilkakrotnie wcześniej) znacznie obniżyła poziom bezpieczeństwa w wielu europejskich krajach. Do tego doszła wojna na Ukrainie
oraz ostatnie starcia na Bliskim Wschodzie. Jak wynika z analizy powyższych faktów, coraz trudniej czuć się bezpiecznie, i bynajmniej nie jest to kwestia indywidualnych subiektywnych odczuć ani swojego „widzimisię”. W Polsce dodatkowe czynniki, które wpływają na poziom bezpieczeństwa, to obecność dużej mniejszości ukraińskiej (do której należą nie tylko uchodźcy wojenni, ale również migranci ekonomiczni), oraz „wojna plemienna” między dwoma głównymi siłami politycznymi.

Czy możemy jako poszczególni obywatele zwiększyć swój poziom bezpieczeństwa? Moim zdaniem, jest to jak najbardziej możliwe. Można, jak wynika z tytułu, zacząć chodzić na strzelnicę, i ćwiczyć swoje umiejętności w posługiwaniu się bronią. Jest też dodatkowa opcja, dla chętnych, aczkolwiek wymaga poświęcenia czasu, jak również zainwestowania środków finansowych. Mam na myśli wyrobienie sobie zezwolenia na broń, może być do celów sportowych lub kolekcjonerskich. Owszem, sama procedura wymaga czasu (i pieniędzy także), do tego dochodzą koszty zakupu szafy na broń plus oczywiście koszty zakupu samej broni i amunicji. Ale moim zdaniem, poczucie bezpieczeństwa nie ma ceny. Jest też opcja „dla leniwych”, którzy nie chcą tracić czasu na formalności. Można kupić sobie broń czarnoprochową, która nie wymaga zezwolenia, jak również inwestycji w szafę pancerną (co znacznie redukuje koszty). Co prawda używanie tej broni jest kłopotliwe, bo wymaga więcej czasu przy ładowaniu, ale jak najbardziej jest to broń palna, i można komuś zrobić nią krzywdę (sobie także, jeśli użytkuje się ją w sposób niewłaściwy). Innym minusem broni czarnoprochowej jest to, że nie na każdej strzelnicy możemy jej użyć, bo proch czarny niestety „generuje” sporo dymu.


Podsumowując – jestem jak najbardziej zwolennikiem szerokiego dostępu do broni palnej. Im więcej ludzi będzie posiadać broń palną (i umiało się nią posługiwać), tym większe będzie poczucie bezpieczeństwa, wynikające z faktu, że nie opłaca się atakować narodu, który jest dobrze uzbrojony. Oczywiście, wszelkie nadużycia związane z posiadaniem i użyciem broni palnej powinny być surowo karane.

Naród dobrze uzbrojony to naród bezpieczny.


POLTERGEIST