Powyższe pytanie wydaje się być mocno kontrowersyjne, ale moim zdaniem jest ono bardzo zasadne. Istnieje kilka poważnych zagrożeń, które mogą doprowadzić do upadku Europy, tutaj skupię się na najpoważniejszym z nich, czyli na masowej imigracji z krajów islamskich.
W roku 2015 niemiecka kanclerz, Angela Merkel, oficjalnie ogłosiła, że Niemcy są gotowe na przyjmowanie uchodźców z Syrii, gdzie od jakiegoś czasu toczyła się wojna domowa. Reakcja na te słowa była łatwa do przewidzenia – do Europy z Afryki i Bliskiego Wschodu zaczęli przez Morze Śródziemne przypływać migranci, przerzucani przez gangi przemytników ludzi. Problem masowej imigracji istnieje do dzisiaj, rządzący państwami europejskimi nie potrafią (albo nie chcą) go rozwiązać. Jedynym postulatem jest, aby imigranci, którzy trafiają do Grecji i Włoch, byli przesiedlani do innych krajów Unii Europejskiej. Uważam, że to nie jest właściwe podejście do problemu, według mnie powinno postawić się sprawę jasno – zamykamy granice, nie wpuszczamy więcej ludzi, a tych, którzy sprawiają problemy i nie potrafią się dostosować do europejskich wartości, deportujemy tam, skąd przyszli. Gdyby europejscy politycy naprawdę troszczyli się o swoje narody i przejmowali się opinią swoich wyborców, takie działania powinny zostać podjęte w trybie pilnym. Nie wiem, czy można to nazwać głupotą, sabotażem, czy ideologicznym zaślepieniem, ale dla mnie brak zdecydowanej interwencji w sprawie masowej nielegalnej imigracji jest nie do przyjęcia.
Z historycznego punktu widzenia obecna masowa imigracja do Europy z krajów islamskich jest kolejną inwazją na Europę, tym razem dokonywaną (na razie) w sposób pokojowy. Islam w przeszłości wielokrotnie najeżdżał Europę, atakował m.in. Hiszpanię, Włochy, Bałkany. Polska w przeszłości też doświadczała agresji ze strony muzułmanów, przede wszystkim Turków, a także Tatarów.
Inną różnicą między obecną inwazją islamu na Europę a poprzednimi jest to, że w przeszłości Europejczycy potrafili stawić opór najeźdźcom. Teraz zaś mam wrażenie, że Europejczycy godzą się na bycie podbitymi przez islam. Brak jakiegokolwiek odruchu oporu, może nawet instynktu samozachowawczego. Czy jest to skrajna głupota, bezradność, czy też zaczadzenie wszechobecną lewicową propagandą? Oceńcie sami.
Jeszcze jedno. Mam wrażenie, że Europa w swojej głupocie czy też bezradności nie broni swoich kobiet i dzieci przed agresją ze strony muzułmanów. Mnie jest za to po prostu wstyd.
Gdzieś podziało się poczucie odpowiedzialności wobec słabszych i bezbronnych.
Może faktycznie Europejczycy zasługują na to, żeby zostać podbitymi albo wręcz zmiecionymi z powierzchni ziemi?
Ja nie zgadzam się na bycie islamskim niewolnikiem. Nawet jeśli przyjdzie mi stanąć do nierównej walki i zginąć, nie mam zamiaru się poddać. I jeszcze jedno, na pewno nie mam zamiaru zmieniać wyznania na islam, nawet jeśli zapłacę za to życiem.
Poddaję Państwu te słowa pod rozwagę. Mam nadzieję, że wyciągniecie z nich właściwe
wnioski.
POLTERGEIST
