W poprzednim artykule analizowałem sytuację w Europie pod kątem masowej islamskiej imigracji, która ma miejsce od 2015 roku. Jest to, moim zdaniem, najpoważniejsze (ale nie jedyne) zagrożenie, z którym obecnie zmaga się Europa. Pozwolę sobie tutaj zamieścić dalszy ciąg mojej analizy.

Należałoby w tym miejscu postawić pytanie: co będzie, jeśli zachodnia i południowa Europa zostanie opanowana przez islam? Mam na myśli cały obszar, począwszy od Hiszpanii i Portugalii, a skończywszy na wschodniej granicy Niemiec, Austrii i Włoch. Ten scenariusz wcale nie jest niemożliwy, a wraz z demograficzną zapaścią krajów Europy (przy jednoczesnym powiększaniu się populacji muzułmanów) staje się coraz bardziej prawdopodobny. Dla Polski i innych krajów naszego regionu (należących do tzw. Trójmorza) sytuacja stanie się podobna do tej z 1939 roku, tyle że z zachodu nie będzie nam zagrażać III Rzesza, a islamski kalifat. Ze wschodu natomiast zagrożeniem będzie jak zwykle Rosja (być może poszerzona o Białoruś i Ukrainę).

Kluczową (moim zdaniem) jest kwestia, czy Polska razem z krajami naszego regionu będzie w stanie odeprzeć zagrożenie od strony zachodniej, ze strony islamistów. Bo jeżeli nie, być może trzeba będzie prosić o pomoc Rosję. Tak, tą Rosję, która teraz nam zagraża poprzez swoją neoimperialną politykę. Po prostu może nie być innego wyjścia, gdy kraje Trójmorza okażą się za słabe. Nie jestem wielbicielem Rosji ani Putina. Nie popieram agresywnej polityki Kremla. Ale jakby nie patrzeć, bez pomocy Rosji pokonanie całej armii islamistów może okazać się niewykonalne. Pewnie będzie potrzeba zapłacić cenę w postaci kolejnej utraty niepodległości i ponownego wejścia w rosyjską strefę wpływów, ale mimo wszystko Polska będzie mogła ocaleć. W przeciwieństwie do wielu krajów zachodu, które niestety zostaną zniszczone, poniekąd na własne życzenie. Będą musiały ponieść konsekwencje swojej głupiej polityki, która zakładała tzw. wielokulturowość, czy inaczej mówiąc multi kulti.

Pozostaje mi mieć jedynie nadzieję, że polskie władze (ktokolwiek by nie rządził) okażą się mądrzejsze od tych z Niemiec, Francji i innych krajów, i nie powielą ich błędów. Nie chciałbym, żeby Polska podzieliła los krajów zachodnich. Niech Polak będzie mądry przed szkodą, a nie po szkodzie, bo w przypadku imigracji islamistów możemy już nie mieć szansy, żeby „odkręcić” złe decyzje. A nawet gdyby było jeszcze można to zmienić, szkoda czasu, nerwów, i rzecz jasna pieniędzy na pozbycie się z Polski kłopotliwych przybyszów.


POLTERGEIST