W niniejszym artykule postaram się wyrazić swoją opinię, dotyczącą najazdu islamistów na Europę. Jest to moja subiektywna ocena, mają Państwo prawo się z nią nie zgadzać.
Pierwszym podstawowym faktem, z którym trudno polemizować jest to, że w Europie już od dłuższego czasu trwa walka z chrześcijaństwem. Jako początek tego stanu rzeczy można wskazać rewolucję francuską, która miała wyraźnie antychrześcijański charakter. Z perspektywy człowieka wierzącego najazd islamski może być postrzegany jako kara boża za to, że Europa coraz bardziej odcina się od swoich chrześcijańskich korzeni, za wyrzucanie wiary z przestrzeni publicznej, dyskryminację osób wierzących itp. Można też pójść w stronę teorii spiskowych, w których złowrogie siły (lewactwo, masoneria) chcą całkowicie wymazać samo chrześcijaństwo, jak i wszelkie ślady po nim, używając islamskich przybyszów jako swojego narzędzia. Bez względu na to, jak będziecie interpretować obecny stan rzeczy, odrzucenie chrześcijaństwa ma swoje poważne i dalekosiężne konsekwencje.
Podstawowym skutkiem odrzucenia chrześcijaństwa jest nieład w sferze moralnej, w tym także dotyczący sfery seksualności. Przekłada się to m.in. na powszechną aborcję, co z kolei wywołuje kryzys demograficzny, brak rąk do pracy w wielu branżach itd. Jest to dla lewicowych polityków pretekstem do sprowadzania do Europy imigrantów, jako potencjalnej „taniej siły roboczej”. Problem w tym, że imigranci z krajów islamskich nie są zbyt chętni do pracy, a utrzymanie ich na masową skalę na zasiłkach socjalnych sporo kosztuje. Co gorsza, po elitach rządzących w Brukseli wcale nie widać refleksji nad skutkami swoich działań i chęci naprawy swoich błędów. Raczej widać brnięcie dalej, z uporem maniaka, ścieżką do zniszczenia Europy, poprzez chociażby zmuszanie krajów tzw. nowej Unii do przyjmowania imigrantów z krajów takich jak Grecja, Włochy i Hiszpania. Czy jest to droga do rozwiązania problemu masowej imigracji? Nie sądzę.
Jedynym skutecznym lekarstwem na taki stan rzeczy byłoby jawne i oficjalne ogłoszenie, że Europa jest strefą zamkniętą, blokowanie przypływających z Afryki statków z imigrantami i odsyłanie ich z powrotem. Plus do tego deportacja wszystkich imigrantów, którzy nie chcą się dostosować do naszych norm i sprawiają kłopoty. Ale niestety obawiam się, że takie rozwiązanie nigdy nie będzie wdrożone w życie. Po prostu dlatego, że nie ma ku temu woli politycznej, a może nawet zwykłego poczucia przyzwoitości wśród elit z Brukseli. Nie mówiąc już o korupcji, która jest coraz bardziej widoczna na europejskich salonach. Widzę dwie drogi. Albo będzie tak, jak jest, a to oznacza katastrofę i całkowity upadek cywilizacji europejskiej, albo nastąpi przebudzenie, opamiętanie się i powrót do wiary chrześcijańskiej i wynikającej z niej moralności. Nic nie jest z góry przesądzone. Nawet największy grzesznik i człowiek popełniający różne niegodziwości, może się nawrócić.
Polska i Europa albo będą z powrotem chrześcijańskie, albo ich nie będzie.
POLTERGEIST
