Z wielką przykrością stwierdzam, że obecna władza chce wprowadzić w naszym kraju cenzurę dotyczącą przede wszystkim krytyki „postępowych” środowisk spod znaku sześciobarwnej tęczy. Aby nie być gołosłownym, przytaczam poniżej obszerny fragment maila, jaki w tej sprawie przed świętami Bożego Narodzenia otrzymałem od Ordo Iuris.


POLTERGEIST


Szanowny Panie,


gdy Polacy wspominali kolejną rocznicę Stanu Wojennego, Sejm rozpoczął prace nad prawem cenzorskim. Projekt nowelizacji kodeksu karnego wprowadza do Polski przepisy podobne do tych, które w Niemczech były podstawą ścigania ks. prof. Dariusza Oko, a w Wielkiej Brytanii są podstawą zatrzymań i aresztowań użytkowników mediów społecznościowych oraz procesów wytaczanych duchownym za kazania o chrześcijańskiej etyce seksualnej.

Ustawa zostanie poddana pierwszemu głosowaniu już w tym tygodniu – tak, by zajęci
świątecznymi przygotowaniami Polacy nie zdążyli zareagować.

Do ruchów LGBT – pomysłodawców nowego prawa – Minister Sprawiedliwości mówił „Chciałbym Was bardzo przeprosić za krzywdę, której doznaliście ze strony państwa polskiego (…) Możecie liczyć na maksymalne wsparcie w ramach prac Ministerstwa Sprawiedliwości, prokuratury i moje jako Prokuratora Generalnego”. Wiceminister sprawiedliwości Krzysztof Śmiszek zapewniał ruch LGBT, że zmiany „przepisów dotyczących walki z mową nienawiści i przestępstwami motywowanymi homofobią i transfobią są dla nas priorytetem.”

To, co jest obietnicą dla aktywistów LGBT, jest groźbą skierowaną wobec nas wszystkich – naszej wolności słowa, wolności głoszenia i nauczania naszej wiary, wolności do mówienia prawdy.

Ale ustawa jest groźna dla wszystkich. Pytany przez dziennikarzy, minister Adam Bodnar
potwierdził, że nowe prawo zagrozi więzieniem np. kibicom Legii za antyimigrancki transparent „Refugees welcome” czy kibicom Polonii za transparent „Strefa wolna od LGBT”. (…)

Chociaż Sejm ustawy jeszcze nie przyjął, a Prezydent nie podpisał, to Adam Bodnar już
przygotowuje specjalne wytyczne dla prokuratorów ścigających „mowę nienawiści”.

Osoby wskazane do stworzenia wytycznych to radykałowie. Przewodniczącą zespołu jest prof. Aleksandra Gliszczyńska-Grabias, która na łamach „Gazety Wyborczej” sugerowała uznanie za mowę nienawiści happeningu Grzegorza Brauna w Sejmie RP. Zastępcą Przewodniczącej jest warszawski prokurator Maciej Młynarczyk, który żądał od Rafała Trzaskowskiego rozwiązania Stowarzyszenia Marsz Niepodległości, bowiem w toku tej wielkiej, patriotycznej manifestacji wznoszony jest okrzyk „raz sierpem, raz młotem, w czerwoną hołotę”. Historycznie znany okrzyk sprzeciwu wobec totalitarnego ustroju prokurator uznał… za „mowę nienawiści”.

Trzeba podkreślić, że wymienione wydarzenia lub wypowiedzi w wolnym kraju można poddawać krytyce prywatnie i publicznie. Problem zaczyna się wtedy, gdy za dyskusję rząd chce… wsadzać do więzienia.

Zakaz „mowy nienawiści” oznacza także praktyczny zakaz krytyki politycznych postulatów lobby LGBT. Więzienie grozić będzie za stwierdzenie, że praktykowanie homoseksualizmu to grzech lub zboczenie. Karani mogą być Polacy, którzy odmówią stosowania „genderowej nowomowy” – np. stosowania wobec osób z zaburzeniami tożsamości płciowej zaimków i imion płci przeciwnej. Co więcej, penalizowane będzie też mówienie, że geje i lesbijki nie są w Polsce dyskryminowani, co już dziś środowiska LGBT uznają za „mowę nienawiści”.

Jednym słowem – po przyjęciu nowelizacji Kodeksu karnego za napisanie do Pana tego listu sam mógłbym trafić do więzienia jako szerzyciel „mowy nienawiści”.

Gdy zostanie przyjęte nowe prawo i zostaną wdrożone nowe wytyczne, ludzie pracujący
w wymiarze sprawiedliwości – policjanci, prokuratorzy, sędziowie, adwokaci oraz radcy prawni zostaną zobowiązani do uczestnictwa w szkoleniach, podczas których aktywiści LGBT będą wyrabiać w nich przeświadczenie, że „mową nienawiści” jest wszelka krytyka „postępowych” postulatów.

Osobne warsztaty i ćwiczenia trafią do szkół, aby wyćwiczyć w naszych dzieciach podobne przekonanie – że krytyka ideologii gender jest złem, które powinno być eliminowane ze społeczeństwa.

Równolegle zostanie stworzony szczelny system permanentnego śledzenia, zgłaszania, notyfikowania, upominania i pilnowania, by „niewłaściwe” wypowiedzi były skrupulatnie eliminowane, a ich autorzy karani i piętnowani jako „groźni przestępcy”. W orwellowskim świecie każda wypowiedź będzie mogła zostać uznana za „nienawistną”. (…)